środa, 29 kwietnia 2015

Pomadki MAC - Moje Top 5 .



Hej ! Dzisiaj postanowiłam przygotować dla was post w którym opowiem wam o pięciu moich ulubionych pomadkach z firmy MAC. Moja przygoda z tymi pomadkami zaczęła się kilka lat temu, dlatego też miałam okazję przetestować już ich całkiem sporo. Pomadki o których za chwilę wam opowiem, to moi absolutni ulubieńcy, bez których raczej ciężko by mi się żyło (sama nie wiem czy to żart, czy niestety prawda) :).


 

Zacznę od pomadki która najbardziej ze wszystkich nadaje się do codziennego użytku. Mowa oczywiście o 'Lovelorn', czyli o pomadce o jasno różowym zabarwieniu, która pasuje praktycznie do każdego makijażu. Wykończenie tej pomadki to 'Lustre' co oznacza że pomadka nie ma jakiejś oszałamiającej pigmentacji (w tym przypadku to jej zaleta), a po pomalowaniu nasze usta wyglądają na bardzo lśniące, tak jakby oblane zostały wodą. 



Następną w kolejce jest pomadka która kolorem jest bardzo zbliżona do poprzedniej, jednak w moich oczach jest ona trochę jaśniejsza oraz o innym podcieniu ;) (wymówki, wymówki) ;) Pomadka nazywa się 'Please Me' i należy do jednych z najbardziej popularnych pomadek tej firmy. Ja się nie dziwie, bo mnie efekt jaki daje ta pomadka bardzo przypadł do gustu. Wykończenie tej pomadki to 'Matte' czyli jest po prostu matowe ;) Chciałabym wspomnieć że MAC przy tworzeniu tej formulacji, na prawdę świetnie się spisał. Pomadka nie wysusza ust, nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia na ustach, a do tego wszystkiego jej trwałość powala z nóg. Nie widzę minusów :)



'Plumful' to pomadka która męczona jest prze zemnie codziennie w okresie jesienno - zimowym. Dlaczego? Moim zdaniem jej stonowany odcień (coś pomiędzy zgaszonym różem a fioletem) idealnie nadaje się własnie na te miesiące. Wykończenie tej pomadki to podobnie jak w przypadku 'lovelorn' bardzo lśniące 'lustre'. Kolor jaki jest, same widzicie. Mnie ta pomadka kojarzy się z zimą, dlatego latem nie sięgam po nią zbyt często ;)



Czy jest wśród nas chociaż jedna osoba która nie słyszała jeszcze o tej pomadce? No chyba nie ;) 'Russian Red', to zdecydowanie już kultowa pomadka MAC'a. Jej odcień to głęboka, a za razem intensywna czerwień, obok której nie idzie przejść obojętnie. Jest to pomadka która pasuje na prawdę każdemu, co jest jej ogromnym plusem. Co mnie bardzo się w niej podoba, to to, że jest ona "uniwersalna". Można nosić ją w ciągu dnia, bez większej okazji, by dodać swojemu wyglądowi pazura, lub też na jakieś większe wyjścia, w bardziej klasycznym wydaniu. Tutaj znowu, matowe wykończenie jest bardzo przyjemne dla ust, nie wysusza, jest nawet dość nawilżające. Ta pomadka to taki "must have" wśród pomadek tej firmy ;)



Z racji tego ze lato już na prawdę blisko, na koniec zostawiłam pomadkę która idealnie nadaje się na te cieplejsze miesiące. Jest to przepiękny koralowo - pomarańczowy odcień pomadki o nazwie 'Costa Chic'. Wykończenie tej pomadki nie należy do moich ulubionych, jednak jestem w stanie przymknąć na to oko ze względu na jej cudowny kolor. 'Frost' to wykończenie które daje nam niemal że metaliczny połysk na ustach, który nie koniecznie każdemu będzie się podobać. 'Costa chic' jest pomadką która na pewno katowana będzie przeze mnie ponownie w niedalekiej przyszłości ;)


Dajcie znać jakie pomadki są waszymi ulubionymi, chętnie też przyjmę jakieś rekomendacje ;) Wiecie, pomadek nigdy za dużo ;) . 

7 komentarzy :

  1. Ja uwielbiam Angel i Creme Cup :-) Lovelorn musi być moja :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Creme Cup u mnie jest w kolejce do zakupu ;)

      Usuń
  2. Plumful planuję sobie sprawić, ale jakoś na jesień bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Russian Red, klasyk :D Ale wszystkie pomadki mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta matowa z drugiego zdjęcia najbardziej mi się podoba;)

    OdpowiedzUsuń